Pandemia koronawirusa pozostawia ślad także na rynku pracy. Pracownicy zdecydowanie gorzej oceniają własne szanse na znalezienie nowego zatrudnienia, a jednocześnie mają obawy o utrzymanie obecnego stanowiska pracy.

Ostatni kwartał 2020 r. przyniósł spadek optymizmu co do możliwości znalezienia nowej pracy w przeciągu najbliższych 6 miesięcy. Obecnie już tylko 55% badanych widzi szanse na znalezienie pracy tak samo dobrej jak obecna albo lepszej (Raport 01.2021., Monitor Rynku Pracy, Instytut Badawczy Randstad). Pracownicy w ten sposób postrzegali rynek przez cały rok 2020, z tym że w miesiącach letnich poziom optymizmu co do zmiany pracy zdecydowanie był wyższy, po to tylko jednak, aby jesienią opaść z powrotem. Można też powiedzieć z przymrużeniem oka, że optymizm zdecydowanie bardziej dopisywał panom niż paniom, ponieważ to panowie w zdecydowanej większości byli przekonani, że znajdą jakąkolwiek nową pracę. Pesymizm kobiet może wiązać się przykładowo z koniecznością edukacji dzieci w trybie on-line, której wynikiem były częste absencje matek-pracownic, co do zasady przejmujących w naszym społeczeństwie opiekę nad dziećmi.

Pandemia zdecydowanie zróżnicowała rynek pracy. Są branże, które pomimo zawirowań wciąż radzą sobie dobrze, a nawet bardzo dobrze (np. branża IT), a są takie, które nie były w stanie wyjść obronna ręką (np. hotelarstwo czy gastronomia).

Bez zmian, głównym bodźcem zmiany pracy jest chęć wyższego wynagrodzenia, ale to co istotne to fakt, że obecnie na prowadzenie wysuwa się także utrata dotychczasowego zatrudnienia (redukcja etatów) jako przyczyna poszukiwania pracy na rynku pracy.

Z badania Randstad wynika, że w ostatnich 6 miesiącach poprzedzających sondaż, pracę zmieniło 23% osób. Płeć nie miała tu znaczenia, ale już wiek – tak. Najwięcej zmian pracy zaszło w grupie wiekowej 18-29 lat. Z kolei najmniej – w grupie wiekowej pomiędzy 50 a 64 rokiem życia i ta grupa również najdłużej szukała nowej pracy.

Najkrócej na nową posadę czekały osoby z wykształceniem podstawowym (ponad 1,5 miesiąca), a najdłużej osoby z wykształceniem wyższym (około 3 miesiące). Ten fakt można wytłumaczyć niezmiennym, już od kilku lat, zapotrzebowaniem rynku na pracowników do prac prostych z umiejętnościami na poziomie podstawowym (np. w produkcji) a przy jednoczesnym nasyceniu rynku pracownikami z tytułem magistra.

Według ww. Raportu, w czasie pandemii, wynagrodzenie dużej części badanych osób (prawie 20%) zostało obniżone. Dotyczy to głównie badanych z południowej i północnej części Polski. Jednak w branżach takich jak opieka zdrowotna i pomoc społeczna – pracownikom podniesiono wynagrodzenia.

Można spodziewać się dalszych zmian na rynku pracy i pogłębienia już i tak obecnej dysproporcji pomiędzy branżami. Dotyczy to jednak nie tylko naszego kraju. Podobna sytuacja dotknęła miejsca pracy w całej Europie.

oprac. Urszula Milewska-Marzyńska